Rypin: Pijacki – policyjny wyjazd.
21 października 2008, 14:37 Komentarzy: 0
Autor: Jędrzej Graf
Skandal w rypińskiej Policji: wyjazd na mecz Polska – Czechy okazał się pijacką imprezą, która skończyła się tragedią dla jednego z uczestników, który stracił nogę. Na razie policja bagatelizuje sprawę, ale całe zajście powinno być dokładnie wyjaśnione.

źródło: www.dekorator.pl
Zaczęło się niewinnie – policjanci z Rypina wpadli na pomysł zorganizowania wyjazdu do Chorzowa na mecz Polska – Czechy. Dwójka policjantów wynajęła autobus, jednak szybko okazało się, że nie ma wielu chętnych. Oprócz mundurowych na wyjazd zgłosili się członkowie rodzin i przyjaciele – tak, aby autobus zapełnić do ostatniego miejsca.
„Zabawa” zaczęła się za Toruniem, gdy do autobusu dosiadło się kilkunastu kibiców. Byli wśród nich policjanci i osoby cywilne – bardzo szybko alkohol zaczął lać się strumieniami – wódka i piwo. Z relacji wynika, że torunianie pilili wódkę z kufli. Na postoju niedaleko Łodzi policjanci awanturowali się – wulgarnymi okrzykami grozili.
Bardzo szybko okazało się, że dla niektórych impreza skończy się bardzo szybko – część osób zaczęła wymiotować, część zaczęła się awanturować żądając postoju w centrum Łodzi. Gdy kierowca odmówił, jeden z pasażerów chcąc pociągnąć za rączkę bezpieczeństwa wypadł przez okno – był kompletnie pijany. Kierowca nie zauważył pijanego pasażera i nie zatrzymał pojazdu – autobus przejechał mu po nodze.
W „wesołym” autobusie jechał lekarz, który zaczął udzielać pomocy poszkodowanemu. Inny pijany pasażer wiedząc, że doktor kibicuje innej drużynie kopnął go w momencie gdy ten udzielał niezbędnej pomocy.
Na miejsce przyjechały cztery radiowozy – ok. 10 funkcjonariuszy – zaczęła się przepychanka, którą dziś lekceważy policja łódzka. Podinspektor Micor bagatelizuje, że tylko jedna z osób nie chciała się wylegitymować i trafi za to do sądu grodzkiego.
Jak dowiedziała się „Gazeta Pomorska”, Wojewódzka Komenda Policji w Bydgoszczy rozpoczęła postępowanie wewnętrzne – oficjalnie policjanci twierdzą, że w całym zajściu uczestniczyły tylko osoby cywilne.
Otwartym pozostaje pytanie czy policjant, który nie jest na służbie nie jest stróżem prawa - może łamać prawo i obyczaje.
"Gazeta Pomorska"